Towarzyszy mu wierna suczka Julie.Gdy na świecie pojawiło się jej siedem szczeniaczków, Emerson nie miał zamiaru się ich pozbyć.Udowodnił, że tam, gdzie są chęci, zawsze znajdzie się sposób na pomoc.


Pomógł, choć sam nic nie ma…

Gdy Julie urodziła siedem szczeniąt, Emerson widział tylko jedno rozwiązanie. Nie wahał się ani chwili. Sprzedał wszystko, co miał i udał się ze szczeniętami do weterynarza. Musiał spieniężyć swój mały kramik, jeśli chciał pomóc pieskom.Od tamtej pory nie miał żadnej pracy, a utrzymuje się ze sprzedaży butelek. Zarabia w ten sposób 15 euro każdego dnia, a te pieniądze w całości wydaje na swoją Julie i jej dzieci. Nowy kramik ułatwiłby mu życie, ale musiałby wydać 80 euro, których nie ma…

Emerson nie żałuje swojej decyzji i powtórzyłby ją znowu, gdyby była taka potrzeba. Widać go na ulicach São Paulo, jak w ojcowskim geście opiekuje się szczeniakami i Julie. Niektórzy chcą odkupić od niego pieski, ale wtedy on odpowiada, że przyjaciół się nie sprzedaje. Niektórzy, widząc go, przekazują mu pieniądze na karmę i jedzenie dla niego, bo wiedzą, że pomaga i stara się ze wszystkich sił.

Jednak Emerson nie dawał sobie rady. Mimo tego, że wszystkie pieniądze przekazywał na pieski, nie wystarczało mu na jedzenie. Cztery szczeniaczki oddał kochającej rodzinie, która żywo interesowała się losem psów. Reszta razem z Julie została z mężczyzną.

Czy jest coś piękniejszego od bezinteresownej miłości i wsparcia wobec zwierząt?