Początki kariery Danuty Stenki

Choć, jak sama mówi, w zawodzie znalazła się przez przypadek, a potem dosyć późno wystartowała w wielkich rolach, dzisiaj nie sposób wyobrazić sobie bez Stenki teatru Grzegorza Jarzyny, Krzysztofa Warlikowskiego czy Mai Kleczewskiej. Jest również ikoną polskiego kina. Wielu mówi o niej gwiazda, ale ona nie znosi tego określenia, bo, jak sama mówi, „gwiazda świeci swoim własnym światłem”.

Dzieciństwo spędziła na Kaszubach, w miejscowości Gowidlino. Tuż po maturze pracowała jako nauczycielka w szkole podstawowej, do której sama chodziła. W końcu nie mogąc sobie znaleźć miejsca, wyjechała do Gdańska, gdzie uczyła się w Studium Aktorskim. Zadebiutowała w „Betlejem Polskim” Lucjana Rydla. Zagrała w kultowych serialach, np. „Ekstradycja” i filmach jak „Katyń” Andrzeja Wajdy czy komedia romantyczna „Nigdy w życiu!”, „Planecie singli” czy słynnym serialu HBO „Bez tajemnic”.

Danuta Stenka o przemijaniu

Jedna z jej największych ról to rola Marii Jurewicz, matki głównego bohatera w kontrowersyjnym serialu Izabelli Cywińskiej „Boża podszewka” sagi o kresowej rodzinie Jurewiczów:

„Grając Marię, po raz pierwszy przekroczyłam granicę swojego wieku. I okazało się, że po tamtej stronie czekał na mnie świat niezwykły, bogaty, tajemniczy i o wiele ciekawszy od tego, który znałam" - wspominała aktorka. „Zewnętrzna powłoka może nie jest interesująca, ale też nie jest istotna. Znacznie większe w tej sytuacji są możliwości sięgnięcia do wewnętrznego bogactwa, wewnętrznej urody”.

Danuta Stenka o depresji

Jest nie tylko wspaniałą aktorką, ale świetną mamą dwóch córek: Wiktorii i Pauliny. Jest też niesamowitą kobietą i pierwsza polska aktorka, która otwarcie opowiedziała o swojej depresji:

„Wszystko zaczęło się dawno temu. Cierpiałam na chroniczną bezsenność. Pracowałam bez wytchnienia, byłam wypalona wewnętrznie, ale zawsze wydawało mi się, że skoro już jestem aż tak zmęczona, to tej nocy na pewno będę spała. Zasypiałam, ale na krótko. Koniec snu zaczyna się dla mnie kiedy – w środku nocy – pojawia się pierwsza myśl, która niszczy go niczym fala uderzeniowa. Zazwyczaj jest to refleksja związana z pracą. Budziłam się rano i zanim otworzyłam oczy, chciało mi się płakać. Jakby straciła sens życia. Smutek się nasilał, czułam jak spadam na dno”. W końcu Lucyna, moja agentka powiedziała: „Dobrze, ja cię z tego wyciągnę, ale jutro idziesz do lekarza- to jest mój warunek”.

Zmagania z depresją okazały się dość długie. Praca nad sobą i farmakologia bardzo jej pomogły. W świetnej rozmowie - rzece „Flirtując z życiem" mówiła: 

„U mnie ewidentnie chodziło o przepracowanie w zderzeniu z moim charakterem. Mój mąż na przykład ma inną osobowość, lepiej radzi sobie z napięciem. A ja mam charakter, który sprzyja nastrojom depresyjnym. Ciemna strona księżyca. Ale od jakiegoś czasu moje noce są zdecydowanie dłuższe. Pięć, sześć godzin snu. Raz na pół roku udaje mi się przespać dziewięć godzin. Dostaję od Pana Boga dziewięć godzin snu i jestem tak szczęśliwa, że nie mogę w to uwierzyć. Nie jest źle’’!