Audree Kopp zauważyła dziwny obrzęk na swoim nadgarstku. Na początku myślała, że to ugryzienie pająka, ale pomimo tego, że czas mijał, nie schodziło. Przeciwnie, rzekome ugryzienie stawało się coraz większe i coraz bardziej czerwone. Lekarz przepisał jej antybiotyk, ale to też nie pomogło na obrzydliwą gulę rosnącą na dłoni kobiety.

W końcu odkryto przyczynę - okazała się nią... gumka do włosów noszona przez dziewczynę na ręce. Obecne na niej bakterie dostały się pod skórę i wywołały trzy różne infekcje. Audree musiała w końcu przejść operację w celu usunięcia nagromadzonej w ranie ropy.

Cała sprawa została nagłośniona ze względu na to, że noszenie gumek do włosów na nadgarstku jest tak powszechne.

"Lepiej wrzucić zapasową gumkę do torebki, niż nosić ją jak bransoletkę" - mówią lekarze.