Mandarynki to młodsze kuzynki pomarańczy. Są jednymi z najmierniejszych i najsłodszych cytrusów. Łatwiej się je obiera i dzieli na cząstki. Kojarzą się ze świętami Bożego Narodzenia. Jednak wybierając i kupując mandarynki, należy pamiętać o kilku zasadach. W przeciwnym razie możemy narazić się na zatrucie pokarmowe.

Muszą przebyć daleką drogę

Sezon na mandarynki rozpoczyna się w październiku i trwa do lutego. Do Polski trafiają głównie z Hiszpanii i Włoch, ale w sklepach znajdziemy również owoce z Ameryki Południowej i RPA. Mandarynki z Europy mają do przebycia krótką drogę, dlatego są dojrzałe i soczyste. Natomiast importowane z Ameryki Południowej czy Afryki mogą się okazać nieświeże. Ich jakość jest w dużej mierze uzależniona od tego, ile czasu spędzają w transporcie. Dlatego też, aby przetrwać 2-3 tygodniową drogę zrywane są jeszcze jako niedojrzałe.

Pyszne i zdrowe?

Mandarynki są źródłem witaminy C i A oraz minerałów takich jak wapń, potas i fosfor. Warto pamiętać, że to w białej błonie owoców, którą przeważnie odbieramy, znajduje się najwięcej pektyn i witaminy P. Jest ona potrzebna do wchłaniania witaminy C. W stugramowej porcji znajdziemy ok. 45 kalorii.

Jak wybrać najlepsze?


Owoce dojrzewające w drodze do miejsca sprzedaży są droższe i mniej aromatyczne. Nieświeży miąższ mandarynek jest suchy, a skórka pomarszczona. Przy wyborze owoców kierujmy się wyglądem. Zwróćmy uwagę, by były dobrze wybarwione i niezbyt twarde, ale bez pustych miejsc pod skórką. Po ściśnięciu mandarynka powinna delikatnie pachnieć.

Nie zapominaj o myciu

Aby owoce przetrwały transport i nie zepsuły się w drodze, muszą zostać odpowiednio zabezpieczone. Dlatego powinniśmy dokładnie umyć mandarynki przed obraniem i zjedzeniem. Na ich skórce znajdują się zanieczyszczenia i konserwanty takie, jak miód pszczeli, wosk carnauba i szelak. Mogą one prowadzić do alergii, podrażnień i zatrucia pokarmowego.