Okazało się, że cierpi na rzadką wadę genetyczną, z powodu której jego organy wewnętrzne znajdują się po niewłaściwej stronie. Właśnie dlatego tuż po urodzeniu wymagał natychmiastowej operacji serduszka.

Wciąż była nadzieja

Został podpięty do sztucznego serca, jednak lekarze wiedzieli, że jest to jedynie rozwiązanie tymczasowe. Jedynym ratunkiem dla niego był przeszczep.

Maluch zaczął dorastać, a sytuacja stawała się jeszcze bardziej niepewna. Nie było żadnych wiadomości o dawcy. Zrozpaczeni rodzice mogli tylko biernie patrzeć, jak ich ukochany syn walczy o życie.

Znalazł się dawca

Minęły trzy miesiące i rodzice w końcu usłyszeli, że znaleziono serduszko dla ich synka. Lincoln został przetransportowany do specjalistycznej kliniki w Seattle, gdzie lekarze mieli jak najszybciej wszczepić mu nowy organ. Serce było już w drodze do szpitala, jednak stan maluszka drastycznie się pogorszył…

Lekarze gorączkowo próbowali ocalić życie chłopca. Robili wszystko, co było w ich mocy. Wiedzieli, że chłopiec musi wytrzymać jeszcze chwile, bo już niedługo miał otrzymać nowe serduszko.

Liczyła się każda sekunda…

Serce dotarło. W czasie przeszczepu chłopiec był oficjalnie martwy. To była bardzo płynna granica. W każdej chwili mógł ją przekroczyć. Liczyła się każda sekunda. Lekarze wyjęli chore serduszko chłopca i wszczepili mu nowe.

Na szczęście udało się! Serce dawcy zaczęło bić w piersi Lincolna. Wszyscy odetchnęli z ulgą. Te decydujące minuty były dla nich czymś nie do opisania!

Serce pochodziło od anonimowego dawcy, jego rodzina nie chciała, aby rodzicie Lincolna ich poznali. Mimo to są im bardzo wdzięczni. Wdzięczni za to, że ich maleńki synek żyje.

To daje szansę chłopcu na dorośnięcie i cieszenie się z życia!