Artur Szpilka coraz śmielej flirtuje z MMA. Pięściarz zapowiedział, że chciałby spróbować swoich sił w mieszanych sztukach walki w 2018 r. na jednej z gal KSW. "Szpila" gościł na ostatniej imprezie tej federacji, w katowickim "Spodku". W kuluarach spekulowano, z kim Szpilka mógłby się zmierzyć w debiucie w MMA. Pojawiało się m.in. nazwisko Mariusza Pudzianowskiego.

Pomysł ten ostro skrytykował Andrzej Wasilewski, promotor boksera. "Walka Szpila - Pudzian to wstyd dla sportu. Okropny wstyd dla pięknego sportu olimpijskiego" - napisał na Twitterze. Na reakcję Szpilki długo czekać nie trzeba było. "Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia!!! I głupoty pan gada... ale to się każdemu zdarzyć może" - taką kontrę wyprowadził bokser.

Wydawało się, że to koniec ich sporu na Twitterze, ale w środę doszło do "drugiej rundy". Tym razem Wasilewski skupił się na zachowaniu Szpilki podczas sobotniej gali. Przypomnijmy: bokser wszedł do klatki i zaatakował Tomasza Oświecińskiego (który wcześniej ogłosił, że chce się z nim zmierzyć w KSW).

"Ja mam mniejszy problem z MMA niż z publicznym zachowaniem, uderzeniem nic nie spodziewającego się człowieka z partyzanta, 46-letniego (w rzeczywistości Oświeciński 6 stycznia skończy 45 lat - przyp. red.), ledwie żywego. Nic mnie jego taki czy inny życiorys nie obchodzi" - napisał Wasilewski.

Szpilka znów zareagował błyskawicznie. Stwierdził, że to brednie i zarzucił swojemu promotorowi hipokryzję.

Z zapowiedzi Szpilki wynika, że przed debiutem w MMA zamierza jeszcze wykazać się w boksie. Trudno jednak nie zauważyć, że jego relacje z promotorem są dalekie od dobrych.