Fidget spinner to zabawka, która zalewa cały rynek. Widać, że ma ją coraz więcej dzieci. Bawią się nią wszędzie: w domu, w komunikacji miejskiej, w szkole podczas lekcji.

Ta przedziwna zabawka działa bardzo prosto. To coś w rodzaju kręciołka, odpowiednik starego, dobrze znanego bączka. Zabawka miała służyć tym, którzy mają problemy z koncentracją. Nie wiadomo jednak, czy faktycznie zabawa kręciołkiem poprawia koncentrację, pojawiają się natomiast głosy nauczycieli, którzy mówią, że dzieciaki bawią się tym gadżetem na zajęciach i nie słuchają nauczyciela.

Zabawka jest jednak o wiele bardziej groźna. Omal nie zabiła 10-latki, która dostała kręciołka od matki. Jedna z części, podczas wirowania zabawki, odpadła i utknęła w tchawicy dziewczynki. Mała Kelly nie mogła przez to oddychać. Na szczęście szybko wezwano pomoc i udało się wyciągnąć metalową część, która uniemożliwiała oddychanie.

Odnotowano też przypadek, w którym chłopczyk omal nie stracił oka przez zabawkę. Przystawił spinner zbyt blisko twarzy, a ten zahaczył o jego oko. Tym razem znów dziecko miało bardzo dużo szczęścia, bo oko ocalało.

Obejrzyj to krótkie nagranie, w którym wytłumaczono, czym jest ta zabawka, jak działa i skąd się wzięła na rynku. Aż trudno uwierzyć, że tak prosty gadżet, który został wymyślony kilka lat temu, teraz pojawia się w niemal każdym domu i bawią się nim prawie wszystkie dzieciaki.