Do zdarzenia doszło w Sosnowcu w bloku przy ulicy Małobądzkiej. Dyżurny II komisariatu policji odebrał powiadomienie o odwołaniu zgłoszenia wyjazdu do interwencji domowej. – Policjant wysłał jednak pod wskazany adres patrol policji, bowiem wcześniej nie dotarło do niego żadne zgłoszenie o konieczności interwencji i to wzbudziło jego podejrzenia – relacjonuje na łamach Dziennika Zachodniego podinspektor Mariusz Łabędzki z sosnowieckiej policji.

Na miejscu policjanci zastali zabudowany korytarz, gdzie znajdowały się mieszkania. Po chwili z jednego z mieszkań wybiegła kobieta z 2-letnim dzieckiem na ręce, która otworzyła drzwi na korytarz i poinformowała, że w środku jest jej siostra wraz ze znajomym. Było słychać krzyki. Policjanci chcieli wejść do środka, ale wtedy w drzwiach pojawił się mężczyzna, który trzymał w dłoni nóż, przyłożony do okolic szyi kobiety. Wszędzie widać było krew. Policjanci wyjęli broń i wezwali mężczyznę do odrzucenia niebezpiecznego narzędzia. Na szczęście desperat odrzucił nóż i schował się w mieszkaniu. 23-letnia kobieta była jednak mocno zakrwawiona. Miała liczne rany kłute okolic szyi, ramion, głowy. Nie były one jednak na tyle poważne, by jej życiu zagrażało niebezpieczeństwo. Nie mniej jednak policjanci najpierw zdecydowali się udzielić poszkodowanej kobiecie pomocy i uciskali krwawiące rany. W międzyczasie wezwali posiłki policyjne. Wszyscy czekali też na przyjazd pogotowia ratunkowego - powiedział policjant.

Funkcjonariusze usłyszeli trzask drzwi. Po dłuższej chwili weszli do mieszkania. W lokalu nie było nikogo. Okazało się, że agresywny 23-latek wyskoczył przez okno z siódmego piętra. Mężczyzna zginął na miejscu. Poszkodowana kobieta została przewieziona do szpitala. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.