Lubiłem popróbować różnych rzeczy na rowerze, jak byłem młodszy, ale to, co robi ten koleś, przechodzi ludzkie pojęcie. To zupełnie inny poziom!
Primož Ravnik

zdecydował się na zjazd w dół 100-metrowej tamy, gdzie na dole czekało na niego nieuniknione spotkanie z taflą wody. Szczerze przyznam, że spodziewałem się innego zakończenia tej historii. Dobrze, że przeżył i jest w jednym kawałku.