Wszystko zaczęło się dość niepozornie, gdy 2-letni Nolan skarżył się na zatkany nos.

Według lekarzy to była nieszkodliwa infekcja, ale z godziny na godzinę jego stan się pogarszał aż w nocy zaczął się dusić. Diagnoza była tak druzgocąca, że mama dziecka nie mogła sobie na początku z tym poradzić. Okazało się, że maluch cierpi na mięśniakomięsaka prążkowanego, rzadkiego i agresywnego raka, który wpływa na tkanki miękkie.

Bardzo szybko kobieta musi przyjąć do wiadomości, że dni jej synka są policzone.

Po 18 miesiącach ciężkiej walki chłopczyk odchodzi… Ruth w tej chwili trzyma swoje ukochane dziecko w ramionach. Tak ciężko jej się pogodzić z żalem, smutkiem i złością, że dzieli się tą ostatnią chwilą z ludźmi na Facebooku.

Usiadłam na jego łóżku, on oparł głowę na moich kolanach i zaczęliśmy rozmawiać…

Ja: Kochanie, boli Cię, gdy oddychasz?
Nolan: Tak…
Ja: Bardzo Cię boli?
Nolan (patrząc w dół): Tak…
Ja: Synku, ten rak jest do bani. Nie musisz już walczyć…
Nolan: Nie? Ale ja robiłem to dla Ciebie
Ja: Skarbie, nie musisz tego robić dla mnie
Nolan: Nie?
Ja: No nie. To ja powinnam dla Ciebie walczyć, bo takie jest zadanie mamy.

Nolan wtedy powiedział mamie, że pójdzie do nieba i stamtąd będzie ją chronić. Zapytał także, czy kiedyś się tam spotkają…

Do 21 oglądaliśmy filmy w łóżku. Wtedy zapytałam mojego synka, czy mogę wziąć szybki prysznic. Zawsze był przy moim boku, dlatego ułożyłam go tak, żeby widział drzwi do łazienki. Oczywiście pozwolił mi się umyć, bo przy jego boku był mój partner. Jeszcze stojąc w drzwiach odwróciłam się do niego i powiedziałam, że za dwie sekundy wrócę.

On się do mnie tak pięknie uśmiechnął. Zamknęłam drzwi. Potem mój narzeczony powiedział, że Nolan też zamknął oczy. Myłam się i czułam, jak łzy lecą mi po policzkach. Gdy wyszłam, zobaczyłam w naszej sypialni pielęgniarkę i lekarza. Wszyscy mieli łzy w oczach. Wtedy ktoś do mnie powiedział: „Ruth, on zapadł w śpiączkę. Nic nie czuje…” Podbiegłam do niego, przytuliłam się i delikatnie gładziłam go po twarzy. Wtedy wydarzył się cud, którego nigdy w życiu nie zapomnę i będę wracać do tej chwili do końca moich dni.

Mój Aniołek OTWORZYŁ na chwilę oczy i powiedział: „Kocham Cię mamusiu”. Potem odwrócił głowę i opuścił mnie o 23:45. Śpiewałam mu do ucha jego ulubioną piosenkę…

Wybudził się dosłownie na chwilę ze śpiączki, aby powiedzieć, że mnie kocha…

Najpiękniejsza i najsmutniejsza historia o prawdziwej miłości…

To jest tak wzruszające, że aż odbiera słowa. Mały wojownik walczył dla swojej mamy, a gdy już wiedział, że nie musi, tuż przed śmiercią zrobił wszystko, aby powiedzieć ostatnie słowa, przepełnione miłością…