Wielu kierowców nie wyciągnęło wniosków z tragicznego wypadku karetki na przejeździe kolejowym w Puszczykowie, w którym zginęły dwie osoby, a trzecia w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Manewry wykonane przez mężczyznę prowadzącego hondę w miejscowości Sterkowiec pod Brzeskiem to przykład bezmyślnego i karygodnego zachowania na torach. Do zdarzenia doszło w sobotę, 6 kwietnia przed godz. 14. 

– Kierowca zaczął wjeżdżać pod opuszczającymi się rogatkami. Kiedy zobaczył na środku torowiska, że te z przodu opadły na tyle, że przejazd będzie niemożliwy zaczął cofać. Te z tyłu były już opuszczone, więc widząc z której strony nadjeżdża pociąg, zdecydował się na przeczekanie przy rogatce po drugiej stronie. Takie manewry przód – tył, trwały. Udało mu się dosłownie w ostatniej chwili. I nie, nie było korka z żadnej strony przejazdu – relacjonuje pani Agnieszka, która była świadkiem zdarzenia, w rozmowie z lokalnym portalem Informator Brzeski.

Kiedy mężczyzna zdał sobie sprawę z tego, że został uwięziony na przejeździe, próbował podjechać jak najbliżej rogatek. Kierowca i dwójka pasażerów (w tym małe dziecko) wyszli ze zdarzenia bez szwanku tylko dlatego, że pociąg jechał drugim torem. Zdarzenie widziało kilku świadków. Jeden z nich zamieścił w sieci nagranie. Dziennikarze lokalnego portalu zawiadomili o sprawie policję.