Zwłoki znajdowały się na wysokości Bulwaru Dunikowskiego we Wrocławiu. - Cały czas prowadzimy czynności w tej sprawie. Decyzją prokuratora będącego na miejscu ciało zostało skierowane do zakładu medycyny sądowej celem wykonania sekcji zwłok. Ze wszelkimi czynnościami wiążącymi się ze stwierdzeniem tożsamości musimy poczekać, aż zakończy się sekcja. Tylko wówczas będziemy mogli okazać ciało rodzinie - powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską st. sierż. Dariusz Rajski z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.

Oficer prasowy powiedział WP, że wyłowione ciało to mężczyzna w wieku 30-40 lat.

- Lekarz będący na miejscu wstępnie jako przyczynę zgonu podał niewydolność krążeniowo-oddechową spowodowaną utonięciem. Ta informacja musi być jeszcze potwierdzona podczas sekcji zwłok - poinformował st. sierż Rajski. Policja nie wykluczyła udziału osób trzecich w śmierci mężczyzny.

Woda, która zaciera ślady

To już kolejne ciało wyłowione z Odry w ostatnim czasie. W lutym leśnicy z gminy Popielów zauważyli pływające w Odrze zwłoki mężczyzny z wbitym w głowę ostrzem do uboju bydła. W marcu, również we Wrocławiu, z Odry wypłynęły zwłoki 60-latka.

- Woda zaciera ślady. Wszystko zależy oczywiście od czasu przebywania w wodzie i jej temperatury, a więc pory roku - mówi Wirtualnej Polsce Jan Gołębiowski, psycholog kryminalny i biegły sądowy. I dodaje, że rozkład ciała w wodzie znacznie przyspiesza. W niektórych przypadkach może to utrudniać ustalenie przyczyny zgonu.

Podkreśla także, że część obrażeń na takim ciele związana jest z naturalnym przemieszczaniem się zwłok w wodzie. Obrażenia więc nie zawsze muszą wskazywać na udział osób trzecich.