Mama Dawidka do końca odpędzała złe myśli, ale okrutny los napisał dla niej i dziecka potworny scenariusz. Jej oszalały z nienawiści mąż zemścił się na niej za spodziewany rozwód, dokonując makabrycznej zbrodni. Wielokrotnie dźgał nożem, aż Dawidek wykrwawił się na śmierć.

Tę straszną prawdę pani Julia poznała w sobotę. Wtedy runął cały jej świat. Ale matka wiedziała, że polska policja zrobiła wszystko, by jak najszybciej znaleźć jej synka. Jednak podstępny zbrodniarz zacierał ślady i zrobił wszystko, by utrudnić odszukanie ciałka Dawidka. W niedzielę pani Julia w swoim oświadczeniu serdecznie podziękowała wszystkim służbom i wolontariuszom za pomoc w poszukiwaniach. Poprosiła też wszystkich o modlitwę za duszę jej umęczonego synka. 

Na tę płynącą z serca prośbę zareagowały opiekunki z przedszkola, do którego chodził Dawidek. Zamówiły w parafii Przemienienia Pańskiego mszę świętą w jego intencji. W środę parafialny kościół był pełen mieszkańców Grodziska Mazowieckiego, którzy swoją obecnością wspierali najbliższych Dawidka – dziadków i wujka i mamę chłopczyka. Pani Julia ubrana w czarną, skromną bluzkę, była wyraźnie wzruszona tłumem wiernych i wspólną żarliwą modlitwą za duszyczkę jej synka. Jej ciałem raz po raz wstrząsał szloch, a z oczu lały się łzy.

Po mszy w skupieniu przyjmowała kondolencje. Data pogrzebu Dawidka wciąż nie jest znana.

Oświadczenie matki Dawida Żukowskiego

Matka Dawidka, która przez długi czas milczała i nie rozmawiała z mediami, po tragicznej informacji wydała chwytające za serce oświadczenie. Opublikował je na stronie programu "Uwaga!" TVN.

"Szanowni państwo, składam podziękowania Służbom, które z ogromną determinacją nie szczędząc środków i wysiłku prowadziły akcję poszukiwawczą. Dziękuję lokalnej Społeczności, Mediom i wszystkim tym, którym los mojego Synka nie był obojętny, którzy do końca okazywali wsparcie, wierząc w szczęśliwe zakończenie. Proszę o modlitwę" - napisała kilka dni temu mama zamordowanego Dawidka. 

Policja ujawniła, w jaki sposób znalazła ciało Dawidka

Sprawę zaginięcia 5-latka z Grodziska Mazowieckiego nagłośniono w mediach. Apele policji – jak wyjaśnił asp. szt. Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji – spotkały się z olbrzymim odzewem i do policjantów zaczęły spływać setki informacji. – Każdą traktowaliśmy poważnie, żadna nie była lekceważona. W miejsca, gdzie miało być widziane dziecko lub jego ojciec, kierowaliśmy policjantów. Sprawdzali każdy trop. Od samego początku prowadziliśmy działania dwutorowo – tłumaczył podczas konferencji policjant.

– Do działań skierowano setki policjantów pionu operacyjnego. Śledczych i kryminalnych posiadających doświadczenie w tego typu sprawach. To policjanci, którzy sprawdzali teren patrząc na wszystko pod innym kątem niż służby prewencyjne. Ci ludzie zwracali uwagę na wszystkie ślady mogące wskazywać na próbę ukrycia zwłok – mówił asp. szt. Mrozek. – Dzień po dniu eliminowali kolejne miejsca, przesuwając się wzdłuż trasy Grodzisk Mazowiecki – Warszawa. Tam bowiem logował się wcześniej telefon ojca chłopca, tam był widziany jego samochód, na ten rejon wskazywały analizy zebranych informacji operacyjnych – zaznaczył.

Brane pod uwagę były wszystkie scenariusze. Do pomocy zaangażowano strażaków i żołnierzy, wykorzystywano helikoptery i drony. – Pomagali nam mieszkańcy Grodziska. Wszyscy byli nastawieni na szukanie żywej osoby. Z drugiej strony w Komendzie Stołecznej Policji rozpoczął swoją pracę specjalny sztab. W jego skład wchodzili najbardziej doświadczeni policjanci operacyjni. Postawiono przed nimi bardzo trudne zadanie. Mieli odnaleźć ciało dziecka. Na czele tych działań stał I zastępca Komendanta Stołecznego Policji insp. Krzysztof Smela. Po raz pierwszy w historii policja prowadziła poszukiwania na tak duża skalę – podkreślał asp. szt. Mrozek. Niestety ich finał okazał się tragiczny.

Cała Polska szukała małego Dawidka

Przypomnijmy, że Dawid Żukowski zaginął w środę, 10 lipca. Około godziny 17 ojciec chłopca, Paweł Ż. († 32 l.) zabrał go z domu w Grodzisku Mazowieckim. Miał zawieźć syna do matki w Warszawie. Małżonkowie nie mieszkali ze sobą od około miesiąca. Mężczyzna odjechał wraz z dzieckiem szarą skodą fabią. Mieli się udać w stronę Okęcia, by popatrzeć na lądujące i startujące samoloty.

Około godziny 20:52 funkcjonariusze dostali informację, że Paweł Ż. nie żyje. 32-latek zginął pod pociągiem relacji Skierniewice – Warszawa. Jego ciało odnaleziono na torach w Grodzisku Mazowieckim. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna odebrał sobie życie. Kilka godzin później, przed północą, matka 5-latka zgłosiła zaginięcie dziecka. Samochód, którym podróżował ojciec Dawidka znaleziono na osiedlu Łąki w Grodzisku Mazowieckim, około trzech kilometrów od miejsca jego śmierci.

W sobotę smutną informację o odnalezieniu zwłok 5-latka z Grodziska Mazowieckiego przekazał asp. szt. Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji. Poszukiwania Dawida Żukowskiego były największymi w historii polskiej policji.