Funkcjonariusze przybyli w poszukiwaniu narkotyków przy ulicy Krzywoustego. Tam, zamiast środków odurzających, znaleźli martwe niemowlę.

Zwłoki dziecka były zawinięte w foliowy worek. Skrzętnie ukryte w kartonowym pudełku i doniczce leżały na balkonie w upale. Policjanci znaleźli je zupełnie przypadkiem.

Kobieta twierdzi, że poroniła w kwietniu. Wraz z partnerem mieszkała przez 4 miesiące tuż obok zwłok dziecka. Przyznała, że sama je zapakowała i wyniosła na balkon.

Patrycja L. i jej partner, Piotr P., nie zostali jeszcze przesłuchani. W chwili zatrzymania obydwoje byli pod wpływem alkoholu.

Zwłoki dziecka zostały przekazane w celu wykonania sekcji zwłok. Wtedy będzie wiadomo co faktycznie było przyczyną śmierci. Najprawdopodobniej 20-letni partner kobiety nie był świadomy tego, że mieszka z martwym płodem na balkonie.

W zależności od tego, co wykaże sekcja zwłok, zostaną postawione zarzuty wobec 40-latki, która ukryła swoje martwe dziecko w mieszkaniu. Istnieją podejrzenia, że w chwili przyjścia na świat, dziecko było w stanie samodzielnie przetrwać poza organizmem matki.

Słysząc takie historie zastanawiamy się do jak potwornych czynów mogą posunąć się ludzie.